słońce za oknem
Dawno nie pisałam, a przecież moje życie jest ostatnio nadzwyczaj literackie, huśta się bowiem jak baśń pośród akronimów: ChAD & ADHD. Ciekawam, co jajogłowi wypocą w mojej sprawie; tak czy inaczej idę na rower.
gryf mrówki
Davod Azad gra na najcieńszym gryfie jaki widziałam, ale jeszcze lepsza jest płyta “The Divan of Rumi & Bach”
Gawcio i mój nos
Badanie pt:
ŻEBY ŻYCIE MIAŁO SMACZEK RAZ BROWAREK, RAZ TABACZEK
PROBLEM:
Weryfikacja wpływu gawcia na mój mózg
PYTANIE:
Czy po spożyciu gawcia prawą dziurką nosa zaistnieją rejestrowalne zmiany w moim mózgu?
Jeśli tak, to w której półkuli?
HIPOTEZA:
Jakieś zmiany mogłyby zajść i najlepiej w lewej.
OBSERWACJA W TRAKCIE BADANIA:
Największe zmiany zachodzą w nosie.
WNIOSKI WSTĘPNE:
Skutkiem poczynionych badań nasuwa się przypuszczenie, że:
a) mam do czynienia z szemraną kontralateralizacją
b) nie mam półkul
-
Bardziej zaawansowany projekt badawczy pt.
TROPIENIE PÓŁKUL
nastąpi wkrótce.
Ötzi z kromką orkisza
Gdzie zmarł?
Na ścieżce w Alpach położonej na wysokości 3210 metrów, we włoskiej dziś dolinie Ötz na granicy z Austrią.
Kto go znalazł?
Dwoje turystów 19 września 1991 roku. Zauważyli, że spod śniegu wystaje połowa zwłok. Sądzimy, że wyłonił się dopiero w IV wieku.
Co pomyśleli na jego widok?
Że to jakiś zmarły alpinista. Byli przerażeni. Zadzwonili do karabinierów, wyciągnęli go spod śniegu, a prokuratura wszczęła śledztwo… aż pewien archeolog stwierdził, że zgon nastąpił pięć tysięcy lat temu.
Czy już wiemy, jak zginął Ötzi?
Został zamordowany.
W jaki sposób?
Strzelono do niego z łuku. Strzała trafiła w plecy. Weszła przez lewą łopatkę. Jeszcze się zachowało ostrze w środku. Spowodowało to wykrwawienie się na śmierć. Upadł na ziemię i uderzył się z lewej strony w kość ciemieniową. Obie rany były siłą rzeczy śmiertelne: Ötzi zmarł w ciągu kilku minut.
Kto go zabił?
Ötzi ma otwartą ranę dłoni lewej ręki, grymas osoby, która się broni przed ciosem, ranę zadaną toporem…
A więc doszło do walki?
Ta rana została zadana cztery albo pięć dni przed śmiercią. Jakaś tragedia w jego osadzie zmusiła go do walki… i ucieczki. Stąd góry. Tak, kiedy znalazł się na ścieżce, poczuł się pewnie i usiadł, żeby coś zjeść…
Skąd wiadomo, że jadł?
Przeprowadziliśmy analizę zawartość jego żołądka: jadł godzinę przed śmiercią.
A co?
Chleb orkiszowy (pszeniczny), mięso daniela, jarzyny… A teraz analizujemy kulkę tłuszczu. Być może jest to ser kozi. Byłby to pierwszy udokumentowany ser w historii.
Oto i archeologia uniwersalna; wie, co ktoś pomyślał na czyjś widok i śmiało dłubie w prywatnej diecie przodka. Wciąż jednak nie wiemy, czy Ötzi jadł ze smakiem?
Personalia siepacza także pozostają nieznane.
słyszy się, mówi się
Życie obfituje w gruzy przeszkód, mostków, deseczek. Od dziecka słyszy się, że do wszelkich (mniej lub bardziej formalnych) blokad należy się dostosować, bo na tym polega ład społeczny. Tymczasem ład ten ujawnia znakomite cechy bytu zmyślonego, tzn. nikt nigdy nie spotkał, nie doświadczył, nie widział, ale mówi się, twierdzi, buduje i snuje teorie bliskie poezji. Odnoszę wrażenie, że chodzi raczej nie o formy, a o kontakt face to face w strefie wolicjonalnej i gdyby nie piącha w stół, to ho ho. W czym rzecz? Otóż dumam sobie; a to już luksus na jaki mnie stać, skoro wciąż jako-tako żyję.
A to pamiętam
Był 2005, byłam w Morecambe, było pięknie, jak miałam wenę, to nie szłam do pracy tylko na włóczęgę.
“I didn’t know where I came
from or where I was
going.
I was lost.
I used to sit
in strange doorways
for hours,
not thinking
not moving
until I was asked
to move.
I don’t mean that I was an
idiot or a
fool.
what I mean is that
I was
uninterested.
I didn’t care if you intended
to kill me.
I wouldn’t stop you.
I was living an existence that
meant nothing to
me.
I found places to stay.
small rented rooms. bars. jails.
sleep and indifference seemed
the only
possibilities.
all else seemed
nonsense.
once I sat all night long and looked
out at the Mississippi River.
I don’t know why.
the river ran by and
all I remember is that it
stank.
I always seemed to be
on a cross-country
bus
traveling
somewhere.
looking out a dirty
window at
nothing at
all.
I always knew exactly how much
money I was
carrying.
for example:
a five and two ones
in my wallet
and a nickel, a dime and
two pennies in my right
front pocket.
I had no desire to speak
to anybody nor to be
spoken to.
I was looked upon as a misfit and a freak.
I ate very little food but I was
amazingly strong.
once, working in a factory the young boys,
the bruisers, were trying to lift
a heavy piece of machinery
from the floor.
they all failed.
“hey, Hank, try it!” they laughed.
I walked over, lifted it, put it down, went back to work.
I gained their respect for some reason but I didn’t want it.
at times I would pull down the shades in my room and stay in bed for a week or more.
I was on a strange journey but it was
meaningless.
I had no ideas.
I had no plan.
I slept.
I just slept
and I waited.
I wasn’t lonely.
I experienced no self-pity.
I was just caught up in a
life in which
I could find no
meaning.
then I was
a young man a
thousand years old.
and now I am an old man
waiting to be born.”
|
zapomniałam
wypowiedzieć się w tak istotnej sprawie jak śmierć Poetki. Co tu dużo gadać. Poezji nie czytam od podstawówki (to dobry czas na rozpoczęcie wierszy własnych). Własnych wierszydeł nie piszę od lat. Poezja to dziedzina kategoryczna do kości; albo się nią żyje, albo lepiej nie gadać.
***
. ……….. …….. ……….. . ……………… …….
………………………….. ………….. ….
…… ………………….. …. . ……………………… … .
.. .. …………….
.. …
Górna siódemka i cwaniak
Na wydelikaconą troskę metafizyczną Gombrowicz zalecał ból zęba. Ja proponuję dwa: w tym legendarny ząb mądrości, któremu od 6 lat nie po drodze do mojej paszczęki, a jednak się pcha.
Nota bene, kto pragnie zaznajomić się ze zdumiewającymi konfiguracjami przekleństw występującymi (jak się okazuje) w mowie ojczystej, zachęcam do wejścia na fora, których użytkowniczki/-cy opisują swoje przygody z wyrzynającymi się “ósemkami”.
Małpie amory – Robert M. Sapolsky
-
Książkę połknęłam wczorajszego wieczora,
a dlaczego? no właśnie…
kto jest ładny i dlaczego?
czy międzypłciowy wyścig zbrojeń trwa?
czy geny znają bon ton?
czy bon ton jest w genach?
jak się mamy my ludzie do muszek oraz myszek?
itd itp i uwaga:
.:. !!!AUTOR (z lewej) WPUSZCZA W MALINY!!!! .:.
dlatego wczorajszego wieczora
nie opuszczając bloku wielokroć katapultowałam się
w malinowy chruśniak prymatologii, biologii behawioralnej, ewolucjonizmu
i licho wie, czego tam jeszcze..
.
Czy chciałam wracać?
“Chyba najlepiej zakończyć ten esej, przywołując inny, szczególnie uderzający przykład, jak osobniki mające identyczne wyposażenie genetyczne mogą mimo to zachowywać się zupełnie odmiennie. Waham się nieco przed ujawnieniem tego odkrycia, jako że dopiero niedawno go dokonano i jeszcze nie zostało ono opublikowane. Ale co mi tam [...] Pamiętacie te badania opinii społecznej przeprowadzone w roku 1996 wśród wszystkich owiec zamieszkujących Wyspy Brytyjskie? Badacze ostatnio złamali kod i zidentyfikowali kwestionariusze pochodzące od Dolly i jej matki. No i proszę bardzo: matka Dolly głosowała na torysów, wskazała Królową Matkę jako ulubionego członka rodziny królewskiej, najbardziej martwiła się z powodu choroby szalonych krów (“Czy to dobrze, czy źle dla owiec?”), słuchała Gilberta i Sullivana, podpisywała się pod stwierdzeniem “Zachowanie? To wszystko kwestia natury”. A Dolly? Głosowała na Zielonych, uważała, że książę William jest uroczy, najbardziej martwiła się o “środowisko”, słuchała Spice Girls i podpisywała się pod stwierdzeniem “Zachowanie? Geny. Albo środowisko. Wszystko jedno”. Widzicie więc, że zachowanie to coś więcej niż tylko geny.”
Duchowy mózg. Neuronaukowa argumentacja za istnieniem duszy
To wycinek, dlatego warto przeczytać całość:
Trzeba zwartej dawki metanoi, żeby uznać numen wraz z wszystkimi konsekwencjami tego (Czego?) za coś więcej niż tylko wyobrażenie, przewidzenie, wypadkową wzburzonego/przytamowanego krwioobiegu albo oddechu etc… Cała książka skłoniła mnie do takich właśnie rozważań i nie tylko.
błędna gamma
Dwukrotny eksperymentalny trening gamma w fz: bez bólu głowy jak kiedyś, ale i bez szaleństw, geniuszu też niet – jakże to?
Intuicja twierdzi, że skuteczność takiego treningu wymaga równoczesnego wzbudzenia gammy we wszystkich lokalizacjach mózgowia – taki impakt cuzamem do kupy i wtedy: bum!
Bum?
bieżnik sesji beta1 i smr
USTAWKI z ostatniego tygodnia:
(punktacja za półsekundowe utrzymanie pożądanego stanu)
theta -20
beta1 – 3, 3.5, 4
smr – 3, 3.5
beta2 – 12
architektonika wciąż niewdzięcznie urozmaicona niską betą1 i jeszcze niższym smr
CheltenArt
Naszły mnie reminiscencje z Cheltenham Spa (- od spa…ć, ale najpierw solidnie sobie kropnąć tego i owego). Nie ma co gadać, tylko dzięki napotkanej tam Ziomowej Artystce nie przespałam swojego pobytu w Ch. spaaaaaaać…!
Damnation – Bela Tarr
A już piosenka w wykonaniu Vali Kerekes to zgrzyt najsmutniejszej ekstazy naszego bezdomnego świata… w asfaltowe dni bieżącej zimy można słuchać tego SONGU bez końca, songu którego tekst i dźwięk stworzył nadworny muzyk węgierskiego reżysera, Mihaly Vig.
Ksenofanes (VI-V w.p.n.e)
Morze jest źródłem wody i źródłem wiatru,
gdyż w chmurach nie powstałby podmuch wiatru,
nie wiałby w nich bez morza potężnego
nie istniałyby fale, rzeki
ani woda deszczowa z przestworzy niebieskich.
Potężne morze jest ojcem
chmur,
wiatrów
i rzek.
W pociągu
W przedświątecznej drodze do domu poznałam Chinkę, która okazała się paryską artystką.
Michelle Du Xuan zwiedziła już Czechy i przyjechała pooglądać sobie Polskę.
Oto Jej oficjalna strona z profesjonalnymi sesjami fotograficznymi:
Szwejk i De Cygaro
De Cygaro:
delta (9,7) theta ( 7,23) alfa (5,25) smr (3,28) beta std (4,92)
Szwejk:
delta (9,86) theta (9,91) alfa (16,19 ) smr (3,99) beta std (6,32)
Wniosek końcowy: lepiej pić sznaps, a z paleniem w ogóle dać sobie spokój.
Tak skrótem można przedstawić wyniki moich badań zaprezentowanych przeze mnie na pewnym forum z tradycją i zasadami.
Zatem w zaułku “Nie nerwowo” zajmować się będę przede wszystkim neuro sprawkami, ale nie tymi z pracy, tylko własnymi w duchu ‘neuro to git sadzonka’, co będzie polegać na tym, że wkładam głowę do specjalnej maszynki i robię opis.
Opis powyższy odnosi się do LM i Żywca (skonfrontowanymi ze swoimi wirtualnymi ekwiwalentami), natomiast kolejny weźmie mnie na warsztat w towarzystwie Marii Callas (Medea) i Sepultury (Roots).
Elementarna satysfakcja w skali od 1 do 11 wynosi 0.99$
.:.:.:xxxxxxxxxxxxxx
xxxx
d świziecinnieję na starość – dowód: medycznie stwierdzonanka..:.:.>.::.. :.
.,.,-074
Dopiero teraz, w towarzystwie świnki mogę ze spokojem spojrzeć sobie w oczy i odpowiedzieć na pytanie: kim jestem. Oto dziś w gorączce, jak dziecko wyobrażałam sobie siebie i było mi na 102, bo wyobraźnia jest wagonikiem ciągnącym nieokrzesany byt przygodny po trajektorii nieuchwytnych transcendencji w każdym smaku. Naprawdę, wszystko co się dziś działo za zamkniętymi oczami to był szczytujący smr w zakresie bez zboczeń 12-15 , jak babcię kocham.
Nie od parady głowa jest w kształcie zera
Po latach poszukiwań przez góry i prerie, nawet wertepy filozofów, pesymistów, humanistów, komików pojawiła się na horyzoncie konkluzja: Nie od parady głowa jest w kształcie zera. Pojawiła się, bo dość często zaglądam do własnego globusa, a tam halny hasa, a tam tundra bezkresna, a te białe ruchome plamki z trzema czarnymi kropkami to niedźwiadki myśli, które najczęściej śpią, a jak nie śpią to pewnie się wałkonią, dlatego nie od parady głowa ma kształt tak doskonały, że aż pewien szlachetny myśliciel o tym napomknął i nikt tego nie zdementował.
Ktokolwiek widział ktokolwiek wie gdzie ja się kończę a gdzie zaczynam się?
Wiem trochę o swoim początku, zgoła nic o końcu poza świadomością, że nastąpi. Ta świadomość ma charakter czujny, filozoficzny, cielesny. Co dodać? Filozoficzny, cielesny, czujny…
Czasem nocą przydarza mi się nagła replika na ważne pytania, które spisałam sobie w dzień. Okazuje się wtedy, że jestem, że jestem kim jestem, że wiem kim jestem, że znam początek, a tym samym koniec; i że jeśli ręka prawa jest początkiem, to lewa końcem, stopy również, uszy bardzo podobnie razem z płucami, półkulami, komorami serca, oczy niby też… tymczasem skoro świt, pryska czar – wyskakuję przed lustro, lustro znika, zostaję ja///
Randy Pausch – Ostatni Wykład
Ten Amerykanin mi imponuje.
Oto czystej krwi pragmatyk, który od dzieciństwa marzył
i taktycznie realizował własne marzenia. Ten profesor informatyki
jednym szczerym zdaniem kasuje dywagacje rozmaitych mądrali:
skasował mnie…
Randy Pausch zmarł młodo w 2008 na raka trzustki;
stąd Wykład, ostatni.
No, dobra, poniżej nagranie zachwyconego Oryginała,
który swoje marzenie o nieważkości załatwił bardzo przyziemnym sposobem:
Milarepa
Jogin którego Lubię a Lubić, to znaczy więcej niż czcić, uwielbiać i inne foremki.
A gdybym tak kiedyś była po dobroci religijna
np. w odwiercie buddyjskim, to złożyłabym własną deklarację bodhisattwy:
-Jeżeli czas i przestrzeń jakoby istnieją
to nie po to, by dzielić. Jeżeli ludzie jakoby istnieją
to nie po to, by dzielić. Jeżeli pañcupadanakkandha
jakoby istnieje to też nie po to.-
Księga wejścia
Książki zmieniają świat. Po spotkaniu z hebrajskim, mój globus aż trzy razy okręcił się wokół własnej osi, której axis mundi jest tylko obłym przecinkiem w locie na czas.

Skąd, jeśli nie z pięknej starohebrajszczyzny dowiedziałabym się, że “skóra” i “światło” mają wspólny rdzeń? I skąd kiedykolwiek przypuściłabym, że z tego rdzenia zapuści korzeń moja człapanka po wertykalnej huśtawce?
Upaniszady
Na metafizycznym dywaniku u Pani Szady; czyli krzepki urok Mądrości.
Kto rozpozna je obie, zarówno wiedzę, jak i niewiedzę,
Przekraczając śmierć poprzez niewiedzę,
Poprzez wiedzę przechodzi w nieśmiertelność.
[Iśa]
-
Z nieistnienia prowadź mnie w istnienie,
Z ciemności prowadź mnie ku światłu,
Ze śmierci prowadź mnie w nieśmiertelność!
…
Tak jak pająk wychodzi ze swej pajęczyny,
Jak z ognia drobne iskry tryskają,
Tak z tego właśnie ducha wszystkie oddechy,
Wszystkie światy, wszyscy bogowie i wszelkie stworzenia wychodzą,
To jest upaniszada, tajemna nauka, rzeczywistość rzeczywistości,
Oddech to zaprawdę rzeczywistość, on jest ich rzeczywistością.
[Brihadaranjaka]
-
Ziemia jest tym samym, czym to oto ciało człowieka,
w nim wszystkie tchnienia życiowe mają swe oparcie,
Poza niego nie wychodzą.
Ciało człowieka jest tym samym, czym serce wewnątrz człowieka,
W nim wszystkie tchnienia życiowe mają swe oparcie,
Poza niego nie wychodzą.
…
Z czego życie uchodzi, to zaprawdę umiera,
Lecz życie nie umiera nigdy.
[Czhandogja]
-
Zaprawdę objaśniłem ci tę tajemną naukę.
Żar ascezy, opanowanie oraz czyn są jej podstawą.
Wedy są wiedzy wszystkimi członkami,
A prawda jest wiedzy krainą.
[Kena]
-
Jaki świat człowiek o czystej naturze
Wyobrazi sobie w swoim umyśle, czegokolwiek zapragnie,
Taki właśnie świat zdobędzie, takie pragnienie spełni…
[Mundaka]
-
Kiedy pięć zmysłów poznania,
A z nimi umysł, zatrzyma się
I rozum już więcej nie działa,
O tym powiadają, że jest najwyższą drogą.
[Katha]
-
Kto poznał siebie, wnika w siebie poprzez siebie.
[Mandukja]
Pktrzom na fali
Serię Ej,esse,j wytyczy zbiorek moich pytań oraz zdań, które uważam za wspaniałe. Przewiduję też następującą strukturę: każde zdanie, pytanie to będzie tytuł + improwizowane rozwinięcie z zakończeniem. Weźmy przykład: tytuł “Ktokolwiek widział ktokolwiek wie gdzie ja się kończę a gdzie zaczynam się?”
i Mój tekst.
Dalej “Nie od parady głowa jest w kształcie zera”
i Mój komentarz.
Potem “Życie to wozik bez pardonu zamiast hamulców używa klaksonu”
i Moje trzy grosze.
Następnie “Z polskiego na nasz i z naszego na swój życie to słuszny bieg na oślep pod ostrzałem nóg“
i jeszcze raz Ja.
Nie do wiary, ale “Elementarna satysfakcja w skali od 1 do 11 wynosi 0.99$”
i Ja ponownie.
Być może “A szczęście odpływa na sinym stateczku w pstrą dal…!”
i co o tym myślę.
Z niecierpliwością oczekuję Swojego pierwszego wpisu – “Czy życie to w porzo lokalik?”
Pktrzom.
Demian – H.Hesse
Twórczość Hermanna Hessego zachęciła mnie do ekstrapolacji tego, co oznacza słowo ‘henoteizm’. Okazuje się bowiem, że żyjemy w świecie obwarowanym rozmaitymi typami owego pojęcia. I tak, prócz znanego religioznawcom ‘henoteizmu religijnego’ (Indie) i znanego kabareciarzom ‘henoteizmu politycznego’ (PRL wraz z nowoczesną PL), napotykamy zjawisko odrębne o nazwie ‘henoteizm gębowy’, o którym poniekąd nadmienia Hesse… polecam więc “Wilka stepowego”, “Demiana” wraz z innymi powieściami Autora i można je czytać nie-jednocześnie w ramach henoteizmu książkowego.
Sergiusz Jesienin
Jeśli widzisz tekst w ramce niezbyt wyraźnie, to coś jest na rzeczy i najlepiej załatwić sprawę od ręki:
1. przetrzyj oczy
2. przetrzyj ekran
3. chuchnij w ekran i przetrzyj ponownie
4. a mrugnij
wciąż mgła?
zawsze możesz otworzyć książkę i przeczytać wszystkie możliwe wiersze tego Rosjanina.
Caligula – A.Camus
O taktyce francuskiej, gdyż rży i charczy w niej pewien salonowy mankament; wodzi on tworzących nie tylko po gankach filozofii, ale i literatury (najczęściej dramatycznej). No dobra, z Kaligulą można się spotkać na takiej śniętej ścieżce.
De profundis – Oscar Wilde
Pewien czyścioszek zapytał:
“Czym jest prawda?”
De profundis nie o tym, ale
jeśli prawda jest, to chyba chochlikiem,
który wymknął się faktom spod kontroli, bo
czyż prawdą nie jest, że chadzam luzem
hen obok ob.OW i żeby tylko?
Królowa Margot – A. Dumas
Niektóre książki lubię za treść, inne za wygląd (poduszkową okładkę, a w środku za sygnatury, czcionkę, skład, łamanie), jednak najbardziej lubię takie które przyzwoicie śmierdzą, czyli są sierotami biwakującymi w antykwariatach i co tu dużo gadać: czekają właśnie na mnie.


































www.michelleduxuan.com














